Po 26h w autobusie, 1100km, dwoch nocach jazdy dotarlismy do Mumbaju. Niestety musilismy zrezygnowac z Ellora Caves - moze nastepnym razem.
- "Po moim trupie!!!" - jak zaznaczyla Sylwia :)
Mumbai. Kapiel. Sniadanie o 15 w McDonalds. Pyszne. Byly frytki i ketchup i majonez. To byl najszczesliwszy posilek w naszym zyciu :) .
Proponowano nam juz gre w filmie - za kase - ale Sylwia sie nie zgodzila.
Z ciekawszych rzeczy to kilka razy zaczepiano mnie na ulicy, ze mam brudno w lewym uchu. Nie wiem co dzieje sie dalej, bo nie skorzystalem z uslug (czyszcza ucho? wyciagaja robaka lub monete?).
Europejskie miasto ten Mumbai. 17 mln ich tu mieszka. Bylismy:
- w kawiarni na kawie
- w pubie na piwie (takim co pamieta brytyjskie czasy - 1870 r.)
Ja moge tutaj zamieszkac.
HUMORESKA:
Jak inny samiec obserwuje twoja dzieczyne/zone to robisz grozna mine i patrzysz mu prosto w oczy (tak robia szympansy, tygrysy i slonie ... chyba). W Indiach to nie dziala. Ty sie gapisz, on sie gapi - i tak sie mozecie gapic bez konca.
Gateway of India - symbol Mumbaju
Taj Mahal Palace (najbardziej wypasiony hotel w Indiach) - slaby - co widac na obrazku














