Nie zebysmy strasznie oszczedzali. To byl jedyny samochod, ktory znalezlismy. I bardzo nam sie podoba. Bagaze na pace i takie tam...
Plan: przejechac prawie 500km przez pustkowia i pustynie do Alice Springs. Po drodze zadnego miasta ani wioski, tylko pare stacji benzynowych z motelami.
Tak bajdelej: lecec do Perth ogladalem specjalna edycje Top Gear, w ktorej to wybrali sie Toyota Hilux na biegun polnocny. A ten wyglada PRAWIE identycznie. Czy to nie wspaniale? :)
Jedna noc spedzilismy w pokoju 4-osobowym, ktory wygladal jak cela. Druga w baraku, ktory wygladal jak barak (na zdjeciu ponizej). Taki zajazd ze stacja benzynowa po srodku pustkowia. Tylko my, robotnicy drogowi i gornicy w fajnie ubloconych buciorach, ktorzy na kolacje zjedli wielblada (bynajmniej nie calego). 80 $ za noc!
Alice Springs
Z przezyc zoologicznych: jedna papuga powiedziala do nas "Hello" po angielsku. Dalej nie bylo kangura ani koali.
PS Jutro lecimy na wschodnie wybrzeze, do Cairns :)